Przenieś przez Facebook – masz firmę

Być może mamy rację, prażąc Facebooka i grillując jego prezesa, Marka Zuckerberga. Ale wielu obserwatorów uważa, że ​​powinniśmy być znacznie bardziej zaniepokojeni działaniami w mrocznej kalifornijskiej firmie, która została upoważniona przez prezydenta Obamę do nadzorowania rdzenia Internetu. Widoczne rażące niewłaściwe zarządzanie w Internet Corporation dla przypisanych nazw i numerów (ICANN) może być jeszcze bardziej przerażające niż wykroczenia Facebooka.

Dla niewtajemniczonych (jak na przykład dla mnie) jakiś fundament byłby dobrym początkiem, ponieważ ICANN nie był bytem na czubku mojego języka. ICANN jest organizacją non-profit założoną prawie 20 lat temu, ponieważ Internet szybko się rozwijał. Odpowiada za koordynację utrzymania i procedur kilku baz danych związanych z przestrzeniami nazw Internetu.

Jego protokoły zapewniają stabilne i bezpieczne działanie sieci. Zajmuje się głównie systemem nazw domen (DNS) i ma za zadanie pomagać w utrzymaniu stabilności operacyjnej Internetu oraz promować konkurencję. Krótko mówiąc, statut ICANN miał zasadniczo na celu poprawę zarządzania technicznego nazwami i adresami internetowymi.

Na przykład, aby skontaktować się z inną osobą w Internecie, musisz wpisać adres w komputerze - nazwisko lub numer. Ten adres musi być unikalny, aby komputery wiedziały, gdzie go znaleźć. ICANN koordynuje te unikalne identyfikatory na całym świecie. Bez tej koordynacji nie byłoby jednego zunifikowanego globalnego Internetu. Dla zwięzłości powiedzmy, że ICANN nie kontroluje Internetu, ale ma istotny wpływ na rozwój i ewolucję Internetu.

Z czasem, jak to z góry ustalono, gdy wyrósł z internetowego urzędu przydzielania numerów (IANA), ICAN będzie działać na podstawie kroczących umów z Departamentem Handlu. Jak to jest typowe dla prywatnej korporacji. Gdyby otrzymał kontrakty od rządu USA, można założyć, że rząd będzie nadzorował jego działalność. ŹLE! Mogło tak być w przeszłości, ale po drodze stało się nieprzejrzyste, gdy zniknął nadzór ... z założenia.

To, że ICANN nie ma żadnej wewnętrznej odpowiedzialności, może być spowodowane tym, że administracja prezydenta Obamy usunęła z niego wszelką odpowiedzialność rządową. Około osiemnaście miesięcy temu rząd USA przekazał kontrolę nad krytycznymi częściami Internetu ICANN, w efekcie usuwając ją z kontroli lub nadzoru rządowego.

To wydarzenie było chybotaniem głowy, ponieważ stało się to po piętach administracji Obamy idącej w przeciwnym kierunku w dyskusji na temat przepisów z neutralnością sieci. Tyle o spójności, a to pokazuje, że polityczne, a nie praktyczne, elementy neutralności sieci. Prezydent Barack Obama jednostronnie uznał, że ICANN ma się lepiej bez interwencji rządu. ICANN ma teraz absolutną kontrolę nad kluczową infrastrukturą internetową i nikomu nie odpowiada.

Można by to uzasadnić, biorąc pod uwagę fakt, że zniknięcie przeoczenia było gwałtowną reakcją na rewelacje Edwarda Snowdena, które malowały rząd jako zbyt zaangażowany w Internet - z braku lepszego wyjaśnienia. Według opinii Washington Examiner, wychodzenie z Internetu ze świata (znanego z wyjątkiem neutralności sieci) było chwalone w niektórych miejscach:

„Internet jest„ najlepiej chroniony przez maniaków ”- jak Mark Zuckerberg? - „bardziej niż jakikolwiek rząd” - argumentowały media. To nic wielkiego, powiedzieli naukowcy. „Nie wpłynie to na użytkowników Internetu i ich korzystanie z Internetu” - powtórzył ICANN ”.

Brak nadzoru ze strony rządu, misja i karta ICANN zostały naruszone. Nie jest już odpowiedzialny przed rządem - ku wielkiemu rozczarowaniu urzędników amerykańskich (trochę za późno) lub pierwszej poprawce. Who.is, ogólnoświatowa baza danych ICANN, która jest właścicielem strony internetowej i jak się z nią skontaktować, wkrótce nie będzie już publicznie dostępna. I na tym polega niebezpieczeństwo dla nas wszystkich.

Teraz firmy i organy ścigania, które liczą na to, że zobaczą te dane w celu zdobycia oszustów, piratów, dziecięcych pornografów i innych złych facetów w Internecie, nie będą miały żadnych śladów. Bez nikogo, kto mógłby wdrożyć potencjalnie niepokojące praktyki zatrudniania - i bez nadzoru ze strony rządu - niepokojące jest to, że problemy te mogą przekształcić się w coś znacznie większego. To przeciwieństwo pełzania misji rządowych - o czym często pisałem. Poszczególni pracownicy mogliby zyskać moc, aby cały Internet znalazł się na wysokości.

Kilka przykładów: pracownik ICANN może karać Rosję za wtrącanie się w wyborach, lub "opierać się" demokratyczny naród, który wybiera kontrowersyjnego lidera (czy ktoś ma na myśli?), wyłączając domenę internetową - coś, co dzieje się od jakiegoś czasu, zresztą bez zbuntowanych pracowników ICANN, dziękuję. Ale nawet jeśli coś takiego się nie zdarzy, arbitralny, niemożliwy do wyjaśnienia ICANN posiada wystarczającą moc, aby na przykład ustalić, czy sporna domena kropkowo-amazońska jest przekazana lasom tropikalnym Brazylii, czy Jeffowi Bezosowi z Amazonii?

Jeśli chodzi o pieniądze, jak to często bywa, ICANN, ze względu na rozdętą biurokrację, hojne świadczenia i pensje oraz wspomniane wyżej złe zarządzanie, jest koszmarem finansowym zalanym czerwonym atramentem. Tego może się spodziewać nieoczekiwana firma non-profit, ale na horyzoncie czają się jeszcze gorsze niebezpieczeństwa - nie tylko dla ICANN, ale, ogólnie rzecz biorąc, z Internetu, ponieważ rząd Obamy pozwolił im działać bezkarnie.

Narody takie jak kraje BRIC (Brazylia, Rosja, Chiny i Indie), które nie są już pod flagą amerykańską, mogą zdecydować się na oderwanie i utworzenie własnych wersji Internetu. Unia Europejska, już idąc własną drogą z RODO, jest kolejnym kandydatem do stworzenia bardziej przyjaznego Internetu dla drzazg. Wszystko to dzieje się po cichu, ukradkiem, podczas gdy w USA nacisk kładziony jest na Facebooka, prywatność i (żałośnie) ekstrawaganckie małżeńskie sexcapades sprzed ponad dekady. Czas się obudzić.

Redakcja zauważa: Poglądy Stana są jego i nie należy ich postrzegać jako odzwierciedlające poglądy innych pracowników ProPrivacy.com. Nasza oficjalna linia jest znacznie lepiej reprezentowana przez ten artykuł, który podsumowuje:

"Tylko niewielka część republikańskich zwolenników twierdzi, że Obama „oddał Internet”. Opinia, którą można ogólnie uznać za po prostu szaloną propagandę. Zdecydowana większość ludzi uważa, że ​​Stany Zjednoczone nie posiadające wyłącznej kontroli nad ICANN to dobra rzecz, a zmiana jest chwalona za historyczny moment w Internecie."

Źródło zdjęcia: autor: Profit_Image / Shutterstock.

Brayan Jackson
Brayan Jackson Administrator
Sorry! The Author has not filled his profile.
follow me